top of page
Search
  • Writer's picturePiotr

Ekspansja w nicość


Każdy niemal człowiek pragnie odmiany. Tkwienie w monotonnej “tej-samości” zamienia pejzaż widziany z perspektywy naszego punktu widzenia, jakkolwiek bogaty, w szarą, nudną masę. Z czasem ślepniemy na rodzime piękno. Z czasem łakniemy egzotyki.

Niegdyś pod blokiem mojego dzieciństwa na obrzeżu miasta, nie było NIC. Nie było to nic w sensie dosłownym, bo prawdziwe nic to nieobecność materii i energii. Było to nic w rozumieniu deweloperów. Rzeka, dzika łąka, setki gatunków kwiatów, krzewów, drzew, traw i ziół, kuny, lisy i łasice, dzikie ptaki, płazy, gady i owady, czyli jednym słowem NIC. Na takim niczym można, a nawet trzeba wybudować COŚ i prędzej czy później ludzie coś tam budują.

 Dzisiaj, po przeszło trzydziestu latach inwazja deweloperska wbiła się klinem w rejony tej dzikiej nicości. Dziewicze tereny zalewowe nad Białym Dunajcem stopniowo zaczęły się wypełniać CZYMŚ. Wybudowano drogę, a jak drogę to i sklepy, parkingi, restauracje! 
 Bliżej rzeki ciągle strach jest budować, bo matka natura jeszcze się broni i powodzie ciągle się zdarzają. Tam się nie buduje bo strach przed stratą. “Przyjdzie powódź i znów niczego nie będzie!”




Można co najwyżej stworzyć tam świat alternatywny. Nawieźć piachu, zasiać trawkę taką specjalną, która nie rozrasta się tak bezczelnie, że trzeba ją ciągle przycinać. Nadmuchać plastikową zjeżdżalnię dla dzieci, postawić leżaki, stoliki i krzesła, wstawić tiki-bar, parasole ze słomy naśladującej włókna palm kokosowych i małą budkę z przekąskami.

Dwadzieścia metrów kwadratowych plaży tropikalnej w samym sercu stepu podhalańskiej kotliny to nie byle co! Ten kawałek wszechświata alternatywnego w bańce nie wymaga nawet tworzenia czaso-przestrzennego portalu. Wystarczy zrobić krok! Wystarczy tona piachu, parę akcesoriów i tropikalne rytmy z głośników! Jest to przedsięwzięcie dużo tańsze od saudyjskich maga-projektów przekształcających martwą pustynię Ar-Rab al-Chali nad brzegiem Morza Czerwonego w całą gamę kieszonkowych, tętniących życiem światów. Przekształcanie pustyni w oazy jest o wiele trudniejsze od przekształcania oaz w pustynie. My robimy to drugie, bo łatwiej i taniej…


Tworzenie terrariów w zastanym i opatrzonym już pejzażu może zastąpić odmianę, jaką gwarantują wczasy. Definicją wczasów jest przecież wyrwanie się z ram codzienności poprzez zmianę otoczenia. Wczasy to odpoczynek. Odpoczynek jest zaprzeczeniem pracy i nauki. Przyglądanie się odwiecznemu pejzażowi bliżej, studiowanie roślin i zwierząt, oglądanie rzeczy pod mikroskopem, czy przez lornetkę, być może otworzyłyby nam oczy na nowe mikrokosmosy, o których nawet by się nam nie śniło, ale to wymaga czasu i wysiłku.
 Co więc robić?
 Zasypać piachem! Nie widzieć! Zapomnieć!


Zasypywanie łąki piachem to oczywiście interwencja równie inwazyjna jak samo przemieszczanie się wczasowiczów do egzotycznych kurortów. Wzrost liczby ludności korzystającej z usług linii lotniczych wpływa na poziom dwutlenku węgla w atmosferze i zmienia pejzaż w sposób jeszcze szerszy i nieodwracalny od plaży tropikalnej w sercu ledwie jeszcze żywego stepu podhalańskiej kotliny.

 Jak podają źródła, następnym krokiem w rozwoju tej mojej łąki z dzieciństwa jest budowa obwodnicy. Ma ona przeciąć teren obecnie okupowany przez “tropikalną plażę”. 
Poszukiwanie odmiany drogą przemieszczania się znów zagra mocniejszą kartą obejmując przewagę nad metodą tworzenia stacjonarnych mikro wszechświatów. Być może będą one ciągle zradzać się z mikro-wielkich wybuchów i rozprzestrzeniać się w swojej ekspansji w nicość.

17 views0 comments

Recent Posts

See All

Infinity

bottom of page